DOJRZAŁYM BYĆ

Maj to dla niektórych egzamin dojrzałości - pierwsza nieobowiązkowa, głęboka synteza wiedzy pobieranej z własnej woli. Sprawdzian wytrzymałości psychicznej, elokwencji, inteligencji poważnie rzutujący na przyszłość abiturienta. Matura - przepustka na studia, do szkół pomaturalnych, collegeów - w połączeniu z osiemnastką otwiera nowy etap, wprowadza w świat niezależności, wolności, świadomych wyborów. Zmierzając się z tym przełomowym okresem uczeń szkoły średniej przekracza samego siebie, wyobrażenia o swoich możliwościach. Dotychczasowe sprawdziany z większych partii materiału, które spędzały sen z powiek, bledną w obliczu matury, a jeszcze bardziej zbledną przy egzaminach na wyższe uczelnie... Nagle okazuje się, że dajemy radę, że stać nas na wysiłek. Zmienia się perspektywa, dochodzą nowe plany na przyszłość, uczeń ustępuje w nas miejsca komuś nowemu, inaczej patrzącemu na świat. A wszystko to zależy od naszej dojrzałości.
    Dlatego dziś podążymy tym tropem. Pamiętając o wszystkich przystępujących do egzaminu dojrzałości, przyjrzymy się temu, co składa się na bycie dojrzałym.

Pełnoletność

Magiczna data - 18 lat stwarza nowe możliwości, daje nowe prawa, dotąd niedostępne lub ograniczone. Możesz zawrzeć związek małżeński i wkroczyć na drogę budowania rodziny; jako pełnoprawny obywatel możesz wziąć udział w wyborach i zagłosować, wyrażając swe własne zdanie; w prawie cywilnym, administracyjnym, karnym stajesz się niezależną stroną; dowód osobisty otwiera Ci drogę do korzystania z wielu obywatelskich praw, załatwiania spraw w instytucjach, urzędach, bankach, zawierania umów itd.
Osiemnastka zwiastuje też obowiązki. W ślad za niezależnością idzie odpowiedzialność za swe czyny. Jesteśmy do niej pociągani, ilekroć nie wywiążemy się z zaciągniętych zobowiązań czy naruszymy normy prawne, teraz już jako dorośli, bez ulgi. Koniec sielanki. Ochronnego parasola rodziców. Tylko my i nasze wybory. Dobre lub złe. Przynoszące korzyść lub stratę. Niezależność, samodzielność kosztuje. Na tej rafie rozbija się wielu młodych, zachłyśniętych wolnością, którzy jedną nogą ciągle są w krainie dziecięcego błogostanu i infantylizmu. Wszystko ciągle im się należy. "Umywają rączki", jeśli w czymś zawinią, zawiodą; często całymi latami siedzą w kieszeni rodziców, bo tak wygodniej. Głośno manifestują, że są pełnoletni, a znaczy to dla nich tyle, co korzystanie z praw przy unikaniu obowiązków.
    Pełnoletność nie gwarantuje bycia dojrzałym. Dojrzałość powinna, oczywiście, iść w parze z wiekiem, ale też nie definiuje się jej tylko przez dorosłość, osiągnięcie wieku średniego czy starszego. Obok wspaniałych dorosłych - rodziców, dziadków, nauczycieli, osób publicznych wykazujących się na każdym kroku dojrzałością, mamy wiele antyprzykładów. Dorosłych zaniedbujących obowiązki rodzinne, domowe, zawodowe, unikających odpowiedzialności, infantylnych, społecznie nieprzystosowanych i zagubionych bardziej niż niejeden nastolatek.
Pełnoletność, dorosłość to nie tylko przywileje...

Dojrzałość biologiczna

Osiągana najwcześniej, zaskakująca młodego człowieka nagłymi zmianami, prowokująca niejako do sprawdzianu. Ciało nastolatków jako pierwsze osiąga dojrzałość, zdolne jest do podjęcia roli kobiety i mężczyzny z aktem seksualnym i poczęciem dziecka włącznie. Ta gotowość fizyczna jest chyba pierwszą pułapką, w którą wpadamy. Przy poklasku świata, który lansuje "nowoczesny", wyluzowany styl życia nastolatków, fascynacja drugą płcią - naturalna i piękna - przedwcześnie może wejść w fazę realizacji... Ciało mówi Ci: już czas, jestem gotowe. Tymczasem cała reszta nie jest gotowa! Budzi się dopiero - dorasta stopniowo do dojrzałego podjęcia roli mężczyzny i kobiety... Ciało musi poczekać, aż dołączy do niego "reszta" człowieka - psychika, osobowość, emocje, postawy...
    Cóż z tego, że jesteś już fizycznie rozwinięta (-y), skoro sfera emocji, uczuć pozostaje często rozchwiana. Łatwo wpadasz w skrajne stany emocjonalne, kierujesz się często nastrojem chwili, a nie rozsądkiem. Trudno Ci zapanować nad emocjami. Padasz więc ofiarą tych, którzy wykorzystują Twą łatwowierność, uzależniają Cię uczuciowo. Do tego brak Ci odporności psychicznej, łatwo się poddajesz, uciekasz od rzeczywistości. Trudności obezwładniają Cię. Bywa, że reagujesz w sposób nieuzasadniony, nieadekwatny do sytuacji - płaczem, dziecięcą złością, obrażaniem się na cały świat; masz żal do rodziców, że stawiają wymagania, wytyczają Ci granice, a Ty przecież czujesz się dorosły. Z drugiej strony, to do nich właśnie zwracasz się po finanse, pomoc w sytuacjach tzw. życiowych. Uważasz, że powinni kryć Twoje słabości, od czasu do czasu wypisać "lewe" zwolnienie, wstawić się za Tobą u nauczyciela, użyć swych wpływów, byś dostał się na wybrany kierunek... O pewnych rzeczach wolałbyś nie decydować, czujesz się zbyt słaby, za mało zaradny. A czy nie jest też tak, że łatwo jeszcze ulegasz wszelkim wpływom, dopasowujesz się do rówieśników, naśladujesz czyjś styl, przybierasz maski, bo boisz się, że od siebie nie możesz wiele ofiarować, inność wydaje Ci się atrakcyjniejsza? Masz do tego prawo - dopiero uczysz się wchodzenia w dojrzałe życie, Twoje "ja" dopiero przebija się przez skorupę uniformizmu. Niebawem będziesz miał potrzebę większej indywidualności, nie będziesz przejmować się tak bardzo tym, co powiedzą koledzy o Twojej nowej czapce, fryzurze, kurtce...
    I choć na zewnątrz możesz wyglądać bardzo dojrzale, podkreślać walory swego ciała, przydając sobie kilka lat, samo dojrzałe ciało to jeszcze za mało, by wylegitymować się dojrzałością.

Niezależność finansowa

Własne dochody - najlepiej jak najwyższe - są marzeniem każdego młodego człowieka. Zależność od rodziny, jej statusu majątkowego - zwłaszcza gdy w domu się nie przelewa - ciąży, hamuje, przypomina, że okres dzieciństwa jeszcze się nie skończył. My zaś wpadamy w wir chęci posiadania, kupowania, dostrzegamy władzę pieniądza. Człowiek bogaty, "dobrze ustawiony" otaczany jest poważaniem, szacunkiem, wystawiono go na piedestał. "Jest kimś" - podpowiada świat - "coś osiągnął". I jak tu nie ulec podobnej pokusie, jak nie utożsamić finansowej niezależności z dojrzałością?
Tymczasem w życiu nie wystarczy tylko zarabiać na siebie, czy nawet zarabiać na całą rodzinę. Choć umiejętność zapewnienia bytu materialnego jest kluczowa, nie może stanowić jedynego celu dla człowieka, który pragnie dojrzale potraktować życie.
    Oto stawiamy przed sobą dwóch dorosłych - jeden właśnie stracił pracę, nie posiada żadnych dochodów, rodzina jest zagrożona, on wszakże podejmuje bez przerwy wysiłki, aby zaradzić sytuacji. Nie załamuje się, nie ucieka przed trudnościami, mimo problemów jest dla bliskich oparciem. Drugi ma dobrze płatną pracę, której poświęca wiele nadliczbowych godzin, ale wychowanie dziecka myli z finansowym utrzymywaniem go, zamiast swego czasu i obecności wypłaca mu solidne kieszonkowe... Pierwszy jest prawdziwie dojrzałym rodzicem, drugi jest tylko bogatym tatusiem niedojrzałym do rodzicielskich zadań.
    Stosunek do pieniędzy jest ważny, można przecież je bezmyślnie trwonić, niepoważnie inwestować, a przez to narażać siebie i bliskich na trudności. Zarabiać można też nieuczciwie, a to już z dojrzałością nie ma nic wspólnego. Dojrzały człowiek ceni pieniądz, bo ceni pracę, która mu go daje. To właśnie stosunek do pracy, obowiązków zawodowych jest jednym z mierników naszej dojrzałości. A poważna praca nie zawsze przynosi od razu wielkie dochody. Czasem trzeba wielu lat wykazywania się, doskonalenia, warto więc stawiać na możliwości rozwoju, awansu, jakie ze sobą niesie, a nie tylko na doraźny dochód. Brak myślenia perspektywicznego jest cechą człowieka nie w pełni dojrzałego. Podobnie jak nieumiejętność spojrzenia na pracę jako na główne zajęcie w dorosłym życiu. Świadomość realizowania się poprzez pracę rodzi się dużo wcześniej - w czasach szkolnych i zależy od podchodzenia do nauki, swego rozwoju, realizowania planów. Wizja beztroskiego życia, bez odpowiedzialności nie ułatwi wykonywania w przyszłości zawodu z zaangażowaniem i zadowoleniem. Może przynieść trudności w zrozumieniu stawianych przez szefa wymagań, sprostaniu im... To wszakże nie jest postawa dojrzała.

Wysoki poziom intelektualny

To, w jaki sposób ktoś myśli, formułuje swoje sądy, wyjaśnia zachodzące zjawiska, wykorzystując nabytą wiedzę - imponuje. Oczytanie, postawa otwarta na logiczne argumenty, dowody owocuje często wysokimi osiągnięciami. Można powiedzieć, że człowiek osiągnął dojrzałość intelektualną. Tu także kryje się niebezpieczeństwo uogólniania. Zdarza się, że osoba, która osiągnęła wysoki poziom intelektualny, zrobiła nawet naukową karierę, w życiu jest niezaradna, społecznie nieprzystosowana. Teoria mija się u niej z praktyką.
    Dojrzałości nie da się sprowadzić do krótkiej definicji - za wiele wymiarów przyszłoby nam pominąć. Oczywiście, można osiągnąć dojrzałość w jakiejś dziedzinie - zawodową, płciową, finansową, intelektualną, społeczną... itd. Nam jednak chodzi o bardziej ogólne pojęcie. Człowieka dojrzałego jako osoby. We wszystkich wymiarach. Zmierzmy się więc z wyliczanką, skoro nic innego nam nie pozostało.

Dojrzały człowiek, to ten który:

--Jest gotowy do podjęcia określonych zadań, osiągając wysoki stopień swoich możliwości. To człowiek na tyle rozwinięty, że można powierzyć mu odpowiedzialne zadanie bez wątpliwości o jego realizację.

--Nie ucieka przed wyzwaniami życia, ale samodzielnie podejmuje odpowiedzialne decyzje, przewidując ich skutki. Jest konsekwentny w działaniu, wytycza sobie cele i realizuje je sukcesywnie. Wie, że na efekty trzeba nieraz czekać latami, ale nie zniechęca się.

--Potrafi przyznać się do błędu, pomyłki, winy - zachowa się wówczas godnie i odważnie, dobrze oceniając sytuację i siebie, choćby mu przyszło ponieść surowe konsekwencje. Nie posuwa się wówczas do kłamstw, krętactw, nie zasłania innymi czy zbiorową odpowiedzialnością.

--Ma prawdziwy obraz samego siebie, zna swoją wartość - wie, jakie ma wady i zalety, stara się dobrze wykorzystać swoje predyspozycje, eksponować dobre strony, pracuje nad słabościami, kompleksami... Nie udaje kogoś innego ani przed sobą ani przed innymi.

--Potrafi panować nad emocjami i kierować się rozumem, rozsądkiem. Jest wystarczająco odporny psychicznie, by nie dać sobą manipulować, uzależniać się od nastroju.

--Stawia na jakość kontaktów międzyludzkich, a nie - jak wcześniej bywało - na ilość czy intensywność. Zawiera przyjaźnie z nielicznymi, za to głębokie, trwałe, niepowierzchowne.

--Dąży do partnerstwa z innymi dorosłymi, nie boi się ich zdania, opinii. Potrafi stanowczo i grzecznie bronić swego zdania, swych racji. Odpowiednio reaguje na krytykę, pomówienia, plotki. Dąży do poznania prawdy, nim wyda o kimś sąd.

--Dba o ciągły rozwój zawodowy, intelektualny, duchowy. Nie uważa nigdy, że wie już wszystko, że osiągnął pełnię. Stawia sobie wymagania, zaś w stosunku do innych stara się być wyrozumiały.

--Koncentruje się na tym, co zgodne z jego predyspozycjami i zainteresowaniami, porzuca młodzieńcze zainteresowania "wszystkim i niczym"; pogłębia wybrane zagadnienia. Stara się obrać zawód zgodny ze swymi możliwościami, osobowością, by realizować się w nim. Szanuje pracę, wykonuje ją rzetelnie i czerpie z niej satysfakcję. Czuje się na właściwym miejscu.

--Dobrze rozumie swoją rolę kobiety/mężczyzny. Ma świadomość zadań, jakie wynikają ze zróżnicowania płciowego. Nie żyje w świecie mitów na temat męskości i kobiecości.
Docenia rolę rodziny, nie wstydzi się więzi rodzinnych, pogłębia je. Jeśli szuka partnera - to na całe życie. Przy wyborze kieruje się bardziej charakterem, osobowością, wnętrzem drugiej osoby niż jej wyglądem czy stanem majątkowym. Dąży do stworzenia trwałego, szczęśliwego związku - czuje się zań odpowiedzialny, pracuje nad nim całe życie.

--Nie buntuje się przeciwko istnieniu norm w życiu społecznym, akceptuje konieczność regulacji prawnych. Właściwie korzysta ze swej wolności, nie traktuje jej jako samowoli. Wie, że jego czyny rzutują także na innych, że powinny podlegać określonym normom, także moralnym.
Czuje się odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale i za założoną rodzinę, wspólnotę, której poświęcił życie. Nie żyje już li tylko dla samego siebie.

--Wyciąga wnioski z własnych i nie tylko doświadczeń życiowych. Niezależnie od wieku widać w nim życiową mądrość, która może (nie musi) być uzupełniona wysoką inteligencją. Potrafi przewidywać stuki swych poczynań, rozważać różne warianty wyjścia z sytuacji.
  --
Właściwie wykorzystuje czas. Uczy się, pracuje, ale i wypoczywa. Nie zaniedbuje bezmyślnie ani swego ciała, ani umysłu.

   --Dba o swój rozwój duchowy. Nie poprzestaje na szkolnej katechezie. Pogłębia wiarę, szuka odpowiedzi na wątpliwości. Korzysta z literatury dostosowanej do swojego wieku, poziomu. Żyje z celem, ma poczucie sensu istnienia. Itd.
    Listę tę można by oczywiście dalej uzupełniać, ale zostawmy to praktyce. Trudne, przerażające, niemożliwe? Na pocieszenie dodajmy, że osiągnięcie pełnej dojrzałości to zadanie rozłożone na całe życie!
    Maturzystom życzę przede wszystkim wykazania się podczas egzaminów wiedzą i oczywiście dojrzałością!

Temat przygotowała Rena